Zazwyczaj o żelach pod prysznic nie piszę bo zbytnio nie mam co, ale w przypadku tego chcę mu poświęcić notkę. Nie pamiętam już ile kosztował, ale za te 500 ml myślę, że nie dałam więcej niż 10 złotych.
Co do jego działania, nic nie mogę mu zarzucić, przede wszystkim nie wysuszył mi skóry, a to najważniejsze. Trochę słabo się pieni, ale mi to akurat nie przeszkadza. Poniżej możecie zerknąć na obietnice producent i skład. Czy widzicie w nim olej arganowy, który jest wspominany w opisie? Bo ja nie, jest jedynie Sodium Arganamphoacetate, nie znam się na składach ale ten olejek zazwyczaj występuje w kosmetykach jako Argania Spinosa Kernel Oil, a o substancji tu zawartej nic nie mogę znaleźć.
Lubię tą firmę, ale nie podoba mi się coś takiego, wiem, że olej arganowy jest modny i się sprzedaje, firmy tworzą specjalnie serie z nim do włosów, twarzy, ciała, no do wszystkiego. W działaniu tego mydła nie znalazłam nic złego, po prostu nie przemawia do mnie praktyka w stylu, masy obietnic bez pokrycia.
