Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tusz do rzęs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tusz do rzęs. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 kwietnia 2014

Rimmel Scandal Eyes

Ciężko znaleźć jakąś dobrą recenzję nowego tuszu Rimmela Scandal Eyes. Jeśli chodzi o mnie to mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony efekt daje całkiem ładny, rzęsy są wydłużone i jestem zadowolona z takiego rezultatu. Z drugiej strony znowu nieraz musiałam wspomagać się czystą szczoteczką, aby rozczesać rzęsy, bo ta wygięta w falę je posklejała, do tego jest dość nieporęczna i brudzę się nią naokoło.


Tutaj szczoteczka z bliska, zdjęcie z lampą abyście mogły zobaczyć włosie.


Poniżej 1 warstwa i 2 warstwy + domalowane końcówki rzęs (nie wspomagałam się drugą szczoteczką do rozczesywania).



Z samych właściwości tuszu jestem zadowolona, czerń mi odpowiada, nie kruszy się i szybko nie zasycha w opakowaniu. A wadą jest tutaj szczoteczka, ogromna, wygięta i niepraktyczna. Do tuszu pewnie już nie wrócę, przynajmniej nie do wersji Scandal Eyes w czerwonym ubranku. A jak Wam się podoba? Poznałyście go już?

czwartek, 13 lutego 2014

Avon Mega Effect - tusz do rzęs

Cześć :) dziś o Avonowym tuszu - dziwaku. Mam go dzięki Glossy Box, ja sama bardzo sporadycznie kupuję kosmetyki Avonu. 


Tutaj słynna szczoteczka, czasem nadmiar nie jest tak idealnie zebrany i zostaje na niektórych włoskach więcej tuszu. Sam w sobie tusz jest dobry, ma ładny kolor, nie kruszy się i nie rozmazuje, ale szczoteczka to już inna historia. Nakładanie tuszu w takiej pozycji po prostu mnie denerwuje, jestem przyzwyczajona robić to mając rękę z boku. Przez co często się brudzę na około, a gdy wyżej już wspomniany nadmiar tuszu nie zostanie dokładnie zebrany przez drugą część opakowania, muszę czasem rozczesywać rzęsy dodatkową szczoteczką, bo inaczej miałabym je ohydnie posklejane.


Tutaj zdjęcia rzęs bez tuszu, z jedną warstwą i wersja gdzie są już wykończone tak, jak powinny. Wybaczcie jakość, wciąż mam problemy ze zrobieniem sobie samej zdjęć oczu i ust.




Jak widać efekty daje niezłe, ale samo nakładanie tak mnie zniechęciło, że poużywałam go przez miesiąc, a później powędrował w ręce mojej mamy. Dla mnie taki sposób aplikacji to po prostu strata czasu, rano chcę się szybko pomalować i lecieć, a tutaj malowanie rzęs zajmuje mi dłużej i muszę jeszcze robić poprawki patyczkiem na powiekach. A Wy skusiłyście się na niego? Czy może kompletnie Was nie przekonuje taka szczoteczka? 


Jutro Walentynki, więc mam nadzieję, że spędzicie je w najlepszy z możliwych wg Was sposobów :)

czwartek, 28 listopada 2013

Loreal maskara False Lash Wings

Witam Was :) tusz False Lash Wings od Loreala trafił do mnie zupełnie przez przypadek, nie planowałam jego zakupu, wygrałam go :) Trochę czasu musiał poczekać na swoją kolej, bo nie lubię otwierać kilku tuszu na raz, bo potem mi wysychają zanim się nimi nacieszę. 


Poniżej możecie zobaczyć szczoteczkę, jest silikonowa, przeciętniej wielkości, ale za to w śmiesznym kształcie. Dzięki temu, że igiełki na górze są trochę dłuższe można bez problemu dotrzeć do nasady rzęs. Szczoteczka bardzo ładnie je rozczesuje i pogrubia. W ciągu dnia nic się nie marze i nie sypie, przynajmniej na razie, tusz mam otwarty od mniej więcej 1,5 miesiąca. Większość tuszy początkowo jest bardzo mokrych, tutaj tak nie było, właściwie od razu nadał taki efekt i nie potrzebował trochę przeschnąć. 


Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia gołych rzęs, z jedną warstwą, z dwoma i na koniec z domalowanymi tylko już końcówkami rzęs. Wybaczcie jakość, ale ciężko zrobić sobie samej zdjęcia rzęs i jeszcze do tego okropna pogoda, która sprawa, że już koło 16 się ściemnia. 



 


Czy go kupię ponownie? Sama nie wiem mimo, że jest dobry to bez promocji kosztuje około 50 zł, a tańsze tusze dają podobny efekt.

niedziela, 1 września 2013

Świetny tusz Miss Sporty Pump up booster

Witam dziewczyny :) mam nadzieję, że miło spędziłyście wczorajszy dzień bloger :) a ja dziś przychodzę z genialnym tuszem do rzęs, który jeszcze do tego nie wiele kosztuje, bo jakieś 15 złotych, a w promocji można go dostać za 9-10.
Pump up booster od Miss Sporty, kupiłam przez przypadek, szukałam czegoś z dużą i włochatą szczoteczką, a akurat nie miałam ochoty na Rimmela lub Maybelline. Maskara trzyma się cały dzień na rzęsach, nic się nie rozmazuje, ani nie kruszy, trzeba uważać żeby się nie pobrudzić przy nakładaniu, bo szczoteczka jest naprawdę spora, ale po pewnym czasie dochodzi się do wprawy. Początkowo jest dość mokra, ale nie sklejała mi rzęs, ani nie tworzyła grudek.



Moje naturalne rzęsy są brązowe, jasne na końcach, przez to wydają się dość krótkie.

1 warstwa: 

2 warstwy:

Efekt końcowy, domalowane tylko końcówki:

Tutaj obok siebie przed i po:

Jak Wam się podoba? Bo ja bardzo polubiłam się z tym tuszem :)
Wybaczcie, że zdjęcia nie są idealne, ale pierwszy raz robiłam je sama swoim oczom.