Dziś o konjacu, który trafił mi się w Glossy Boxie, wcześniej produkty tego typu mnie kompletnie nie interesowały, sama nie wiem czemu, uważałam, że to zwykła gąbeczka, a przecież ja mam peelingi, więc mi nie potrzebna.
Ma za zadanie oczyścić skórę, regenerować i jeszcze stymulować przepływ krwi. Nie używam jej codziennie, bo nie mam potrzeby tak często złuszczać skóry, jedynie 2-3 razy w tygodniu. Używana solo lekko złuszcza i pozostawia twarz bardzo gładką. Używana z peelingiem, a najlepiej z Effaclarem La Roche Posay daje efekty świetne, oczyszcza tak dobrze, że aż się czuje różnicę. Na początku, po użyciu czułam lekkie mrowienie twarzy, teraz już tego nie odczuwam. Mam wrażenie, że po konjacu twarz lepiej przyjmuje wszystkie kremy i maski, a twarz złuszczana tak często wcale się nie przesusza, ani nie podrażnia.
Tak wygląda na sucho, po zamoczeniu jest ciut większa i znikają te "zmarszczki".
Jeśli chodzi o kwestie higieniczne to po każdym użyciu musi zostać wysuszona do sucha, w okresie kiedy grzały kaloryfery to nie był żaden problem, teraz muszę ją zabierać do suchego pokoju. Wymaga też wyparzenia w gorącej wodzie raz w tygodniu.
Polecam Wam tą gąbeczkę i to bardzo, szczególnie jeśli lubicie takie lekki złuszczanie bez podrażnień, ta tutaj na stronie producenta kosztuje 19 złotych.
Ostatnio cierpię na straszny brak czasu, na szczęście dzisiaj ostatni dzień i już wolne od uczelni. Co przygotowujecie na święta? Szukam weny :) na razie mam tylko zamówienie mojego brata na babeczki czekoladowe i myślę nad pasztecikami drobiowymi w cieście drożdżowym.