Witam :) jesienna aura sprawiła, że znowu powróciłam do wosków Yankee Candle, w upały wszelkiego rodzaju świeczki, olejki i inne zapachy męczą mnie i nie mam ochoty na to, aby mieć je w swoim pokoju. Dziś o woskach, które jak już widać są na wykończeniu, ale spokojnie mam w zapasie inne, jeszcze nie otwierane i pewnie też o nich napiszę :)
Sicilian lemon - słodki zapach, cytryna jest w nim bardzo dobrze wyczuwalna i właściwie nic poza nią. Jest bardzo lekki, średnio intensywny i też średnio wyczuwalny. Do tego dość szybko się ulatnia.
Fresh cut roses - delikatny, świeży, różany zapach, naprawdę piękny, jeden z moich ulubionych, bardzo nastrojowy i relaksujący, na pewno kupię go ponownie, bo się przy nim odprężam i nie mogę się go "nawąchać" :)
White gardenia - zapach, który trudno mi określić, jak na kwiatowy jest dość ciężki, lekko mydlany, jednocześnie bardzo intensywny, ale potrafi też być męczący, na pewno do niego nie wrócę.
Sweet strawberry - bardzo słodki, jeśli chodzi o rzekomy zapach truskawek to jest raczej chemiczny, moja mama mówi, że przypomina jej zapach gumek do gumowania z jej dzieciństwa, jest przyjemny, nie dusi mnie ani nie drażni, ale nie wiem, czy do niego wrócę, bo szału nie ma. Jednak zapach jest bardzo trwały, gdy palę go wieczorem, rano po wejściu do pokoju wciąż można go wyczuć.
Friut Fusion - bardzo intensywny zapach, słodki, są w nim wyczuwalne owoce tropikalne, czasem gdy mam słabszy dzień jest dla mnie męczący, ale zazwyczaj mi nie przeszkadza i go lubię. Tuż po zapaleniu jest bardzo mocny, później staje się delikatniejszy i bardziej subtelny Nie jest ulotny i rozprzestrzenia się na cały dom.
Woski możecie nabyć na
goodies.pl