Witam Was :) po kilkudniowej przerwie, która była spowodowana moim niedosypianiem przez kilka dni i jakoś tak musiałam się zregenerować. Pochwalę się, że w tym semestrze uporałam się z sesją tak szybko, jak jeszcze nigdy, czekam jeszcze tylko na wyniki z jednego przedmiotu, trzymajcie kciuki :).
Ta Neutrogena była świątecznym prezentem i szczerze mówiąc nie wiem, jak ja wcześniej przechodziłam przez zimę bez niej! Mam pełne usta, które niestety bardzo szybko wysychają, pękają, często jest na nich sporo suchych skórek, co doprowadza mnie do szału, bo je skubię. Po pierwszym przymrożeniu ust, posmarowałam je i efekt super, ulga natychmiastowa, a po użyciu na noc, rano wstaję i nie ma śladu po żadnych spierzchnięciach. W związku z tym, że tak dobrze leczy moje usta, mam je teraz cały czas w dobrym stanie i wychodząc z domu mogę je malować na kolorowo, a Neutrogeny używam profilaktycznie na noc. Jeśli chodzi o malinę nordycką to nie znam, ani jej smaku, ani zapachu, ale pomadka ma przyjemną słodką nutę. Konsystencję ma odpowiednią, nie jest za miękka ani za twarda. Myślę, że to będzie produkt do którego będę często wracać. A Wy znacie? Lubicie? Czy nie jesteście fankami Neutrogeny?