Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yankee Candle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yankee Candle. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 kwietnia 2014

Yankee Candle Fluffy Towels + mani

Dziś o kolejnym wosku YC, który uwielbiam. Fluffy Towels miał być zapachem świeżych, puszystych ręczników, a czy taki rzeczywiście jest? Tak! Pachnie świetnie, świeżo wyjętym z pralki praniem, płynem do tkanin, świeżością i czystością. Jest bardzo delikatny, ale wyczuwalny, daleko mu do intensywnych wosków, ale paląc go wieczorem, rano wchodzę do wciąż lekko pachnącego pokoju. 


I jeszcze chcę Wam pokazać, moje ostatnie paznokcie, użylam Lovely Snow Dust nr 3, Life nr 04 i białego Wibo do frencza. Jak Wam się podoba


Znacie wosk? Skusicie się? Czy może wolicie zapachy w innej nucie?

wtorek, 18 marca 2014

Czerwone Yankee Candle

Czas na kolejną porcję wosków, bo chłodna temperatura jeszcze nie odpuściła do końca, co oznacza, że lubię przebywać w różnych zapachach, gdy już się zrobi ciepło to zapachy w tym stylu mnie męczą. Specjalnie dobrałam wszystkie woski w kolorze czerwieni :)


Black Cherry - intensywny zapach, mocno perfumowany, ale mimo tego bardzo mi się podoba. Słodkie wiśnie, przypominające mi trochę sorbet Grycana o tym smaku. Trwałość ma super, paląc go wieczorem, rano wchodzę do pokoju i nadal czuć ten zapach! Zdecydowanie dołączył do grona moich ulubieńców.


Rainwashed Berry - przypomina mi zapachem gazowany napój o smaku owoców leśnych. Jest słodki, mocny, ale też orzeźwiający. Nie jest tak intensywny, jak zapach powyżej, ale gdy już tealight zgaśnie w pokoju zostaje bardzo przyjemny lekki zapach.


Cranberry Zest - jeśli lubicie w żurawinie to, co ja czyli to, że jest jednocześnie słodka i kwaśna, to ten zapach Wam tego nie da. Jest słodki, a zapach żurawinowy jest lekko sztuczny, w stylu syropu o tym smaku, a nie owocu, pomarańcze widoczne na "okładce" wcale nie są dla mnie wyczuwalne. 

Wszystkie te woski, są słodkimi zapachami, czyli bardzo w moim stylu, polubiłam je i pewnie, gdy trafi się możliwość kupię je znów. A Wy znacie? Lubicie? Próbowałyście już wosków z serii Simply Home?

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Yankee Candle part 4

Witam Was :) moja uczelnia ostatnio zabrała mi cały wolny czas, z weekendu nie wiele miałam, ale trudno, mam tylko nadzieję, że to się szybko skończy. Na dziś przygotowałam krótki (i kolejny) post o Yankee Candle.


Garden Sweet Pea - zapach z tych intensywnych, mocno kwiatowy. Ciężko mi go opisać, ale nie są to delikatne kwiaty tylko mocne. Początkowo może się wydawać duszący i męczący, ale nos szybko się przyzwyczaja, a zapach przestaje być taki ciężki. Zazwyczaj zapalam go na parę minut, potem gaszę i zapach unosi się w pokoju, a gdy osłabnie zapalam ponownie i już zostawiam do wypalenia podgrzewacza. Wtedy ma taką intensywność jaka mi odpowiada.


Pink Lady Slipper - nie wiem czy trafił mi się taki egzemplarz, czy ten zapach tak ma, ale wosk jest bardzo kruchy, rozpada się w rękach. Zapach jest dość dziwny, po wejściu do pokoju wyczuwa się bardzo intensywny zapach kwiatów, a przebywając w pokoju, w którym się pali nie wyczuwa się nic konkretnego, delikatny, słodki zapach, średnio intensywny nawet tuż po zapaleniu.


Bahama Breeze - bardzo słodki egzotyczny zapach, stał się moim ulubieńcem. Dla mnie ten wosk to wylegiwanie się na plaży, zero zmartwień, sam relaks - tak właśnie mi się kojarzy. Na pewno będę go kupować regularnie. Nie jest męczący, nie przyprawia o ból głowy, jest super.

I teraz najlepsze, jakiś miesiąc temu dowiedziałam się, że w moim mieście otwarto sklep z Yankee Candle i wyobraźcie sobie, że ja jeszcze tam nie byłam! No nie miałam okazji, obiecuję sobie, że po sesji zajrzę.

poniedziałek, 4 listopada 2013

O woskach Yankee Candle po raz trzeci...

Witam Was :) jesień i ochłodzenie to dla mnie idealne okazje do domowej aromaterapii, więc postanowiłam opisać kolejne kompozycje zapachowe wosków Yankee Candle.


River Valley - pierwsze skojarzenie - klasyczne męskie, mocne perfumy, po pewnym czasie pojawia się morska nuta, ale te męskie perfumy wciąż pozostają. Po jakiejś godzinie staje się trochę delikatniejszy. Reakcja mojej mamy po wejściu do pokoju "myślałam, że masz jakiegoś gościa" :D Według mnie to raczej nie jest zapach uwielbiany przez większość, raczej tylko dla fanek takich ostrych zapachów. Mnie on męczy.



Waikiki Melon - za każdym razem kiedy kupowałam woski on był niedostępny, w końcu wreszcie udało mi się go dorwać i nie żałuję, bo jest jednym z moich ulubieńców. Słodkie owoce tropikalne, intensywny, otulający i bardzo przyjemny. Zapach utrzymuje się w pomieszczeniu nawet gdy tealight już zgaśnie.


A Child's Wish - bardzo ładny kwiatowo-cytrusowy zapach o wielkiej wadzie: szybko się ulatnia, traci intensywność i staje się wyczuwalny tylko wtedy, kiedy wyjdę z pokoju i wejdę po chwili do niego znowu. Naprawdę szkoda, bo przy rozpalaniu jest świetny, idealne połączenie lekkości kwiatów z cytrusami..


Summer Scoop - wosk jest bardzo kruchy wydaje mi się, że bardziej inne. Początkowo wydawał mi się mocniejszą wersją Fresh cut roses, ale później zaczął mi pachnieć słodkimi lodami truskawkowo-waniliowymi, bardzo apetyczny zapach. Mocno słodka nuta, wyczuwalna, ale niemdląca.

I jak? Znacie już te zapachy? Polecacie jakieś inne?
Woski możecie nabyć na goodies.pl albo woski zapachowe

sobota, 5 października 2013

O Yankee Candle po raz drugi

Witam :) zużyłam kolejne woski i przyznam, że naprawdę lubię przebywać w pokoju wypełnionym ich zapachem. No i przyszedł czas na napisanie o nich kilku rzeczy.


Clean Cotton - zapach należący do tych długo pachnących i intensywnych, pachnie świeżym praniem z dużą ilością płynu do tkanin, naprawdę kojarzy się z czystością, aż ma się wrażenie odświeżenia 
powietrza w pokoju.

Mandarin Cranberry - początkowo bardzo mocny, z czasem staje się lżejszy i przyjemniejszy dla nosa, mocno perfumowany, lekko słodki, podoba mi się, ale dopiero wtedy gdy zapach się rozwinie, nie tuż po zapaleniu. Jeden kawałek można odpalać po kilka razy i wciąż pachnie! Jest w nim wyczuwalna lekko kwaśna żurawina, którą uwielbiam. 

Strawberry Buttercream - zapach, który średnio mi przypadł do gustu, mało w nim truskawek, raczej wyczuwalna jest tylko dość mdła, słodka i waniliowa śmietana. Jest to jeden z tych zapachów, które są tak intensywne, że aż mogą zemdlić, szczególnie na początku, później nos się przyzwyczaja.

Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie ochłodzenie pogody to idealna pora na woski, w upały jakoś nie mam ochoty ich palić. A teraz bardzo mnie relaksują i jakoś tak od razu jest milej, jak pięknie pachnie.
Woski możecie nabyć na goodies.pl albo woski zapachowe