czwartek, 8 maja 2014

Tołpa Hydrativ Nawilżający krem-żel odprężający pod oczy

Ten krem posiadam dzięki któremuś tam Glossy Boxowi i o ile z serią Hydrativ mam dobre doświadczenia w kwestii kremów do twarzy, tak tutaj jest totalna porażka. Konsystencja rzeczywiście to żel-krem, bardzo lekki i wodnisty. Nałożony daje chwilowe uczucie odprężenia, co pewnie jest zasługą rzadkiej konsystencji. A jeśli chodzi o działanie to równie dobrze mogłabym się pod oczami posmarować wodą, nie zauważyłam żadnego dodatkowego nawilżenia, właściwie to nie zauważyłam żeby cokolwiek dawał.


Dla mnie to wielki bubel, kosmetyk bezsensu, bo nie robi u mnie nic, a przyznam szczerze, że miałam co do niego spore oczekiwania. Nie polecam, ale mam nadzieję, że to Wy mi polecicie coś dobrze nawilżającego pod oczy.
Przy okazji w tym tygodniu napadłam już na Rossmann, kupiłam parę lakierów (wszystkie Lovely - ich piaski i seria I love summer podbiły moje serce), więc w najbliższym czasie możecie się spodziewać ich prezentacji :)

niedziela, 4 maja 2014

Golden Rose Rich Color nr 52

Mam nadzieje, że weekend majowy upływa Wam wolno i przyjemnie :) ja niestety mam sporo rzeczy na uczelnię i codziennie starałam się zrobić coś żeby przybliżyć się do końca tego wszystkiego.
Mój trzeci lakier z serii Rich Color od Golden Rose, kupiłam właściwie niedawno i zapomniałam umieścić go na zdjęciu z kwietniowych zakupów. Nr 52 to jasny, pastelowy beż, jednak wg mnie na dworze wygląda na bardzo jasny róż. Do pełnego krycia potrzebowałam 3 bardzo cieniutkich warstw, po 2 miałam prześwity, ale to pewnie też wina tego, że zawsze nakładam lakier cienko.


Wybaczcie wybrudzone skórki, dopiero na zdjęciu zobaczyłam, że się tak upaćkałam. Jak Wam się podoba? Skusicie się? Szkoda, że Golden Rose też nie robi -40% :D

PS szukam lekkiego kremu na dzień z filtrem, niewysokim, tak 20 SPF, żeby nadawał się pod podkład i nawilżającego do kompletu na noc, polecacie coś? Niestety moje Loreale są już za ciężkie na taką pogodę.

czwartek, 1 maja 2014

Co kupiłam w kwietniu?

Czas na kolejne podsumowanie miesiąca tym razem - zakupowe.


Jest wiele tak sprzecznych opinii o podkładzie Better Skin, że stwierdziłam, że skoro większość podkładów Maybelline mi odpowiada to ten też, no cóż na razie jestem zawiedziona. Ale dam mu jeszcze szanse i spróbuję go nakładać różnymi metodami i utrwalać różnymi pudrami. Balsam BB od AA, kupiłam bo uwielbiam żurawinę, a on akurat był na przecenie za 6 złotych.


Od Green Pharmacy peeling solny o zapachu różanym i płyn do higieny intymnej, który podobno jest także świetny do twarzy i całego ciała - sprawdzę to.


Krem Babydream z filtrem 50 był za niecałe 4 złote, stwierdziłam, że mimo iż nie wiem, czy jest dobry to za taką cenę spróbuję. Nowy żel Isany o zapachu limonki i mięty, polecam!


Tutaj już Rossmanowe -49%, skusiłam się na mój ulubiony puder Affinitone, który zazwyczaj kosztuje 19,99, ale w czasie promocji cena regularna to było 27,99, nie wiem czy to podwyżka na stałe czy tylko na te 49%. Skusiłam się też na Magic od Lirene, który na ręce wydał mi się bardzo jasny, ale na twarzy już taki nie jest, więc musi poczekać na lato.


Następny tydzień rossmannowej promocji kupiłam wreszcie cień Bourjois, bardzo naturalny i połyskujący jest dla mnie idealny na co dzień, bo ja sobie takich finezyjnych makijaży robić nie potrafię, więc stawiam na naturalne. Plus do tego tusz Maybelline, który ma ciut większą i bardziej zaokrągloną szczoteczkę niż tradycyjny Colossal.

Na maj nie planuję już właściwie żadnych zakupów oprócz lakierowych w Rossmannie, mam kilka kolorów na oku i kartę podarunkową na 50 zł, więc byłoby jak znalazł.

A jak Wasze kwietniowe zakupy? Szaleństwo? Czy promocje Was nie kuszą?

wtorek, 29 kwietnia 2014

Zdenkowani w kwietniu

Kwiecień szybko zleciał, ostatnio miałam parodniowy zastój, jestem ciągle jakaś zmęczona.


Dwie miniatury pochodzące z Glossy Boxa, te 40 ml starczyło mi na tydzień. Szampon bardzo mocno oczyszcza włosy aż skrzypią, niestety mi takie mycie nie służy, bo zaczęły się po tym szybciej przetłuszczać. Odżywka dość dobra, włosy wyglądały całkiem nieźle, ale tak rzadka, że przy pierwszym użyciu przeleciała mi przez palce.


Ziaja Ulga kremowy żel myjący do twarzy - całkiem niezły, delikatny żel, taka butla starczyła mi na 4 miesiące.
Dermedic Hydrain Hialuro - świetny płyn, pewnie do niego wrócę.
Bingo Spa maska do twarzy ze 100% olejem makadamia - słabizna, nie wiem w ogóle po co jest ta maska, skoro nie robi nic
Pat&Rub miniatura peelingu cytrynowego z GB, straszna słabizna, nie wiem czy mój egzemplarz był taki czy wszystkie, ale był bardzo suchy, źle się rozprowadzał na skórze, a wanna była tłusta jak nie wiem co.
Essence puder transparentny prasowany - uwielbiam go i zawsze muszę mieć w łazience, nic tak nie utrwala makijażu, jak on.


Palmolive żel pod prysznic róża damasceńska, coś dla fanek pięknych kwiatowych zapachów, mnie się bardzo podobał.
Venus żel do higieny intymnej to chyba wiadomo, jak działa :) krzywdy mi nie zrobił.
Deba szampon - jest dużo mniej wydajny niż odżywka, która nadal stoi w łazience, a szampon już zużyty.

A jak Wasze denka? Spore? Napadacie w tym tygodniu na Rossmann? Ja tam tuszy kupować nie lubię, bo są otwierane przez inne klientki, ale czaję się na tusz z Bourjois.

czwartek, 24 kwietnia 2014

Rimmel Scandal Eyes

Ciężko znaleźć jakąś dobrą recenzję nowego tuszu Rimmela Scandal Eyes. Jeśli chodzi o mnie to mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony efekt daje całkiem ładny, rzęsy są wydłużone i jestem zadowolona z takiego rezultatu. Z drugiej strony znowu nieraz musiałam wspomagać się czystą szczoteczką, aby rozczesać rzęsy, bo ta wygięta w falę je posklejała, do tego jest dość nieporęczna i brudzę się nią naokoło.


Tutaj szczoteczka z bliska, zdjęcie z lampą abyście mogły zobaczyć włosie.


Poniżej 1 warstwa i 2 warstwy + domalowane końcówki rzęs (nie wspomagałam się drugą szczoteczką do rozczesywania).



Z samych właściwości tuszu jestem zadowolona, czerń mi odpowiada, nie kruszy się i szybko nie zasycha w opakowaniu. A wadą jest tutaj szczoteczka, ogromna, wygięta i niepraktyczna. Do tuszu pewnie już nie wrócę, przynajmniej nie do wersji Scandal Eyes w czerwonym ubranku. A jak Wam się podoba? Poznałyście go już?

wtorek, 22 kwietnia 2014

Wibo Celebrity Nails 7 Pastel love

Witam Was po świętach, u mnie lenistwo nadal trwa, bo na uczelnię wracam dopiero w piątek :). Czas na kilka słów o moim drugim lakierze z nowej serii Wibo Celebrity Nails, Pastel Love nr 7, jest bardziej zielony od nr 8, o którym pisałam tutaj. To co widzicie na zdjęciu, to niestety, ale aż 4 warstwy, tyle było trzeba do pełnego krycia. Zawsze nakładam lakier cieniutkimi warstwami, więc może u Was wystarczyłoby mniej. Mimo tych warstw trzyma się dość dobrze, 3 dni bez żadnych odprysków, a schnął nawet dość szybko. 


Jak Wam się podoba? Lubicie miętę na paznokciach, czy niezbyt?

PS Napadłyście już na Rossmann? Chwalcie się!

sobota, 19 kwietnia 2014

Święta, Święta

Pewnie teraz część z Was, przygotowuje się na gości, sprząta, piecze i gotuje. Ale mam nadzieje, że najwięcej będziecie odpoczywać, leniuchować i wszystko odbędzie się w przyjaznej atmosferze, a całe jedzenie pójdzie np. we włosy i będą mocne, grube i nawilżone (chyba, że wybieracie inne miejsce :).

środa, 16 kwietnia 2014

Konjac 100% natural fibre

Dziś o konjacu, który trafił mi się w Glossy Boxie, wcześniej produkty tego typu mnie kompletnie nie interesowały, sama nie wiem czemu, uważałam, że to zwykła gąbeczka, a przecież ja mam peelingi, więc mi nie potrzebna. 
Ma za zadanie oczyścić skórę, regenerować i jeszcze stymulować przepływ krwi. Nie używam jej codziennie, bo nie mam potrzeby tak często złuszczać skóry, jedynie 2-3 razy w tygodniu. Używana solo lekko złuszcza i pozostawia twarz bardzo gładką. Używana z peelingiem, a najlepiej z Effaclarem La Roche Posay daje efekty świetne, oczyszcza tak dobrze, że aż się czuje różnicę. Na początku, po użyciu czułam lekkie mrowienie twarzy, teraz już tego nie odczuwam. Mam wrażenie, że po konjacu twarz lepiej przyjmuje wszystkie kremy i maski, a twarz złuszczana tak często wcale się nie przesusza, ani nie podrażnia.


Tak wygląda na sucho, po zamoczeniu jest ciut większa i znikają te "zmarszczki".


Jeśli chodzi o kwestie higieniczne to po każdym użyciu musi zostać wysuszona do sucha, w okresie kiedy grzały kaloryfery to nie był żaden problem, teraz muszę ją zabierać do suchego pokoju. Wymaga też wyparzenia w gorącej wodzie raz w tygodniu.
Polecam Wam tą gąbeczkę i to bardzo, szczególnie jeśli lubicie takie lekki złuszczanie bez podrażnień, ta tutaj na stronie producenta kosztuje 19 złotych.

Ostatnio cierpię na straszny brak czasu, na szczęście dzisiaj ostatni dzień i już wolne od uczelni. Co przygotowujecie na święta? Szukam weny :) na razie mam tylko zamówienie mojego brata na babeczki czekoladowe i myślę nad pasztecikami drobiowymi w cieście drożdżowym.